Zamknij

"Na Dolnym Śląsku brakuje ok. 1000 nauczycieli"

Dariusz Wieczorkowski Dariusz Wieczorkowski 09:36, 29.08.2025 Aktualizacja: 09:41, 29.08.2025
Skomentuj (Fot. Echo24) (Fot. Echo24)

Gościem Telewizji Echo24 była dolnośląska kurator oświaty EWA SKRZYWANEK.

BRAKUJE NAUCZYCIELI W REGIONIE

- To jest około 1000 nauczycieli. To jest dużo. Mimo wszystko to jest dużo. Szkoły sobie radzą w ten sposób, że one muszą zaznaczyć, przygotowując arkusz organizacyjny, szkoły muszą te wakaty pokazać. Natomiast oczywiście rozdzielają potem przedmioty, godziny pośród innych nauczycieli, więc tutaj są godziny ponadwymiarowe, czyli ponad tą normę, która obowiązuje, tych 18 godzin tablicowych. Dostają nauczyciele dodatkowe lekcje, zadania, godziny i wtedy pracują trochę więcej. Ja wiem, że sobie poradzą, bo to jest tak, że w danym mieście, miejscowości takiego nauczyciela można znaleźć. Myślę, że trudniej mają bardzo małe miejscowości, gdzie nauczycieli, zwłaszcza przedmiotów ścisłych, których brakuje, na przykład fizyków, bo w ogóle bardzo mało osób decyduje się na studiowanie fizyki. I tutaj głównie nauczyciele matematyki bądź innych przedmiotów właśnie przyrodniczo-matematycznych robią studia podyplomowe z tego zakresu, no to tu jest trudniej. Taki nauczyciel po likwidacji gimnazjum, kiedy to w gimnazjum była głównie chemia i fizyka, po likwidacji gimnazjów, taki nauczyciel musi pracować w kilku szkołach, ponieważ musi mieć etat i jest takim nauczycielem, trochę my to nazywamy objazdowym. I to nie jest dobre dla edukacji.

"Komunikacja z rodzicami bardzo trudna"

- Bardzo mocno wzrosła świadomość praw na rodziców i to jest dobrze, bo obywatele powinni być świadomi swoich praw. Natomiast komunikowanie tych praw i zasad, które funkcjonują w szkole, obalanie tych zasad, albo bardzo nieodpowiednie komentowanie w stosunku do dzieci, uczenie, że możesz nie liczyć się z tym nauczycielem, używanie czasem bardzo nieodpowiednich słów, tak powiem oględnie, powoduje, że faktycznie te dzieci też przestają mieć szacunek do nauczyciela i nie słuchają. Te strajki, cały hejt, który się na nas wylał, roszczeniowość i Polacy się świetnie znają na, znowu mówię, na piłce nożnej, na służbie zdrowia, na edukacji też, ale ten hejt to nie jest tylko hejt w stosunku do nas nauczycieli. Proszę zauważyć, co się dzieje w służbie zdrowia. Coś nam się po prostu zadziało nie tak chyba w społeczeństwie i tu jest bardzo ważna rola szkoły i wychowywania i uczenia właśnie szacunku do ludzi. Natomiast mam wrażenie, że nam się po prostu pokoleniowo, myśląc o tym społeczeństwie teraz, na dzisiaj, pomyliła wolność z wolną i wszystko.  No, wolność to są pewne zasady. I zawsze uczyłam, kiedy miałam edukację, wiedzę o społeczeństwie, czy edukację obywatelską, tak jak byśmy dzisiaj nazwali, zawsze mówiliśmy taką zasadę. Moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność i prawa drugiego człowieka, czyli to jest szacunek, to są, to jest odpowiednie zachowanie.

SZKOŁY DO LIKWIDACJI

"Jakie jest ryzyko?" - Że to może być znaczna liczba. Wiąże się to oczywiście z demografią. To jest też taki rok, że jeszcze jest daleko do wyborów samorządowych i wójtowie i burmistrzowie będą, przepraszam, ale tak powiem, porządkować swój system szkolny, placówek szkolnych. Ministerstwo Edukacji zdając sobie z tego sprawę, przygotowało projekt rozporządzenia. Jeżeli Sejm to parlament zaakceptuje i podpisze pan prezydent, to jest wsparcie właśnie dla małych szkół. Taki projekt, gdzie wójtowie, burmistrzowie będą mogli te szkoły łączyć w różnych konfiguracjach. To może być jedna szkoła wiodąca od 1 do 8, a mogę mieć na przykład dwie filie klas 1-3. Przy tych szkołach, które będą takie małe, w pewnym ograniczonym funkcjonowaniu mogą powstawać żłobki, są często przedszkola, ale też mówi się o tym, że w tym wydzielonej części może być dom seniora. To bardzo dobrze wpływałoby na kontakty międzypokoleniowe też. Więc tutaj ministerstwo też myśli o tym bardzo mocno, bo likwidacja szkół w małych miejscowościach to jest czasem taka likwidacja życia wspólnego, bo przychodzi się po dzieci, komunikuje się z sąsiadami, z sąsiadkami, przychodzę na Dzień Mamy, Babci,Taty i to jest takie miejsce też, można powiedzieć, kultury. Nie zawsze są jakieś kina małe, czy domy kultury, czy koła gospodyń wiejskich, gdzie się spotykamy, czy remizy strażackie. A szkoła jest takim miejscem, w którym jest życie. A z drugiej strony też rozumie włodarzy gmin, że jeżeli mają bardzo dużo małych szkółek, ograniczone oczywiście finanse, koszty utrzymania takich szkół wzrastają i są bardzo nieliczne klasy. Czasem po kilku uczniów, dwóch, trzech, pięciu i w całej szkole jest powiedzmy 43 uczniów, no to jak te finanse spinać? Więc potrzeba tutaj pewnego dobrego układu, likwidacji części szkół, odpowiedniego dowozu i zagwarantowania dzieciom dobrej, bezpiecznej edukacji. A poza tym te dzieci w tych bardzo, bardzo małych szkołach, gdzie nieobecność jednego ucznia powoduje, że nie da się ani pracować w parze, ani w grupie, powoduje, że te dzieci nie nabywają odpowiednich kompetencji, kompetencji kluczowych, z których potem idą do szkół ponadpodstawowych i tam się zderzają z rzeczywistością dość trudną, gdzie muszę umieć z innymi rozmawiać, muszę stanąć przed dużą, liczną klasą i się zaprezentować. I tu jest właśnie kłopot nabywania tych umiejętności społecznych. 

EDUKACJA ZDROWOTNA

- To jest 11 obszarów, który będzie sprzyjał nie tylko rozwojowi dzieci. Dbanie już od dziecka, od 4 klasy szkoły podstawowej, poprzez całą szkołę podstawową. Uczył tego, jak zdrowo żyć, ale też jak mieć pewne dobre nawyki na przyszłość. To jest tak naprawdę przygotowanie do zdrowego życia. Bo tam są zasady dietetyki, odpowiedniego właśnie odżywiania się, zdrowia psychicznego, zdrowia fizycznego, higieny cyfrowej, funkcjonowania w środowisku. Także oczywiście dojrzewanie, dorastanie, życie seksualne, uzależnienia, jak temu przeciwdziałać, jak zdrowo tak naprawdę funkcjonować. Bo na nasze życie składają się te wszystkie elementy (...). Jeżeli popatrzymy na raport z ubiegłego roku, dotyczący właśnie obywatela w świecie cyfrowym, to tam są przerażające dane, jak platformy niektóre, czy media wręcz wskakują do telefonu i dzieci oczywiście najpierw się boją, wstydzą, a potem niestety, czasem niestety zaglądają do tych miejsc, a przecież tam jest przemoc, tam jest agresja, tam są same złe rzeczy. To nie jest zdrowe życie dorosłego człowieka, tylko niestety czasem pewne nawet wynaturzenia. Więc pokazanie na lekcji, jeżeli do tego są przygotowani nauczyciele, nauczyciele, którzy często uczyli WDŻT-u, albo ci, którzy obecnie na fundowanych przez ministerstwo studiach na Uniwersytecie Medycznym przygotowują się do tego przedmiotu, albo nauczyciele biolodzy, no to przecież oni są chyba najlepiej przygotowani do tego, żeby dobrze poprowadzić te przedmioty.

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%